„Koncert w ogrodzie Tuileries” 1862 – Edouard Manet

Koncert w ogrodzie Tuileries przedstawia słynne miejsce spotkań eleganckiego Paryża. Dzięki temu obrazowi Manet zyskał miano "malarza życia współczesnego", które tak ceni zaprzyjaźniony z nim Baudelaire. Wybrany przez Maneta temat jest, jak na jego czasy, zaskakujący. Tego rodzaju sceny plenerowe uchodzą wówczas za malarstwo gorszego gatunku, przeznaczone na ilustracje do magazynów i reportaży. Manet robi wiele szkiców i akwareli w ogrodzie Tuileries, ale zasadnicza realizacja obrazu odbywa się w pracowni. Artysta portretując niektóre osoby pomaga sobie uzywając fotografii. Przedstawia swych przyjaciół, miedzy innymi Baudelair'a, którego widzimy powyżej kobiety w błękitnym kapeluszu po lewej stronie obrazu. Lekko pochylonym mężczyzną w cylindrze ze środkowej części obrazu jest brat malarza - Eugene. Za nim możemy rozpoznać kompozytora Offenbacha z charakterystycznymi dlań okularami. Siebie samego malarz przedstawił z brzegu obrazu, po lewej stronie.

Natychmiast po wystawieniu płótno budzi nadzwyczaj żywe reakcje. Krytycy nie kryją dezaprobaty: "Koncert w Tuileries rani oczy, jak jarmarczna muzyka kaleczy uszy..." - komentuje jeden z nich. Nie podoba się temat obrazu. Publiczność jest wzburzona i szczerze oburzona. 

W XX wieku często określano Koncert w Tuileries mianem pierwszego obrazu impresjonistycznego. A to poprzez: użyta technikę oraz temat zaczerpnięty z życia i umieszczony w plenerze. Krytyk z końca XIX wieku widział w obrazie "manetowska manię widzenia plamami", która szokowała zwłaszcza w częściach portretowanych "plama-Baudelaire, plama- Manet...

Baudelaire od 1846 roku zachęca współczesnych sobie artystów do uważnego oglądania i odtwarzania "widowiska eleganckiego życia tysięcy istnień, które krążą i wypalają się wielkim mieście" i dodaje "Dla obserwatora przepełnionego entuzjazmem sam fakt życia pośród tłumu, który zmienia się, faluje, wymyka i nie kończy się jest źródłem olbrzymiej radości". Manet często spaceruje w towarzystwie poety po ogrodach.

Pisarz Emil Zola sugerował aby obraz obserwować z pewnej odległości "zniecierpliwionemu amatorowi, aby zachował pełen szacunku dystans a wtedy zobaczy, że te plamy żyją, że tłum rozmawia"