„Tajemnice Paryża” czyli XIX wieczny serial

Tajemnice Paryża to obszerna powieść Eugenea Sue, który właśnie dzięki niej zyskał rozgłos jako pisarz. Jego wcześniejsze książki, opisujące głównie kręgi arystokratyczne nie przyniosły mu zbytniej sławy. Dlatego też zgodził się za radą swojego przyjaciela Prospera Goubaux napisać utwór osadzony w środowisku najbiedniejszych warstw Paryża, mimo początkowej niechęci do tego pomysłu. To był klucz do sukcesu.

Powieść była drukowana w odcinkach w „Le Journal des Débats”, co też początkowo nie podobało się autorowi – ale ponieważ była bardzo długa, był to trafiony pomysł. Mieszkańcy Paryża wyczekiwali kolejnego wydania jak obecnie wielu z nas kolejnego odcinka wciągającego serialu. Poszczególne numery wypożyczano nawet między sobą aby dowiedzieć się co się zdarzyło u bohaterów. Ponoć pół godziny na rynku chodziło za 10 sous.

Tajemnice Paryża ukazywały się regularnie od 19 czerwca 1842 roku do 15 października 1843. Emile de Giardin, twórca pierwszego we Francji koncernu gazetowego, na dzienniku sprzedawanym za przysłowiowy grosz, zarobił fortunę. W piśmie bowiem zamieszczał mnóstwo reklam, za które reklamodawcy słono płacili. Cóż nowego? Dziś podczas seriali też mamy emitowane reklamy!

Cały Paryż więc wyczekiwał kolejnego odcinka powieści niezależnie od statusu społecznego czy profesji. Policjanci, Ministrowie, złodzieje, rzeźnicy, młodzież –  słowem – wszyscy! Czyli tak jak dzisiaj. No komu nie udało się choć raz wciągnąć w „House of Cards”, „Czasu Honoru” czy „M jak miłość” ? 🙂

Wyobraźcie sobie, że gdy „Les Journal des Débats” raz nie wydrukował wyczekiwanego odcinka do redakcji spłynęły tysiące listów. Uzależnienie było tak wielkie, że grożono spaleniem budynku!

Ludzie wręcz inspirowali się wydarzeniami odcinkowej powieści. Pewien ksiądz otworzył przykładem głównego bohatera sierociniec, ogrodnik z Jardin des Plantes w Paryżu wyhodował dwie odmiany róż i nazwał je imieniem bohaterek Tajemnic Paryża „Fleur-de-Marie” i „Rigolette”. Niektórzy za pośrednictwem pisarza chcieli skontaktować się z księciem Rudolfem lub przekazać pieniądze na cele dobroczynne. Hmm…Za czasu serialu „Niewolnica Izaura” pewnie nie jedna dziewczynka otrzymywała tak na imię.

Podobno w Bibliotece Historycznej Paryża zarchiwizowane są pudła z listami do Eugenie Sue.  Analogicznie publikowano też później powieści Zoli czy Dumas – ale podobno proza w odcinkach Eugene Sue była hitem!

Żródło: „Paryskie pasaże” Krzysztof Rutkowski, wikipedia